|
Odwiedziło nas już 390643 osób
|
|
|
|
|
|
Po wyborach |
|
|
|
Napisał: Marcin Kosicki
|
|
Po wyborach, czyli krajobraz po bitwie.
Kurz bitewny już opadł na dobre, od wyborów minął przeszło tydzień. Przyszła chwila na podsumowania i przemyślenia związane ze stylem prowadzenia polskiej polityki przez ostatnie dwa lata, z brudną kampanią, wynikami wyborów i nadziejami na najbliższą przyszłość. Zaczynając od wyborów i abstrahując od ich wyniku należy przede wszystkim pogratulować naszemu społeczeństwu frekwencji. Wynik na poziomie rzędu ponad 50% jest jak na polskie warunki rekordowy. Ostatnie dwa lata widocznie zmobilizowały naród i obudziły jego zainteresowanie życiem politycznym. Jest to niezaprzeczalna zasługa chyba głównie polityki rządu PiSu. Wielu młodych ludzi (w tym i autor niniejszego artykułu) urodzonych w roku ’89 miało szansę wreszcie zdać swój pierwszy egzamin dojrzałości i wziąć odpowiedzialność za kraj i rzeczywistość, w jakiej przyjdzie im żyć przez najbliższe cztery, jakże ważne i istotne dla Polski i Polaków, lata. Bardzo wyraźnie podkreślił to prof. Władysław Bartoszewski w swoim poniedziałkowym wykładzie na Uniwersytecie Warszawskim . Kiedy słuchałem jego słów, iż przepełnia go radość, że mógł dożyć chwili, kiedy pokolenie urodzone w wolnej Polsce ma możliwość wrzucić swoje głosy do urn, mogłem poczuć się niesłychanie dumny, że osoba o tak niepodważalnym autorytecie poświęca część swojego wystąpienia mnie jak i wielu innym moim rówieśnikom. Młodzież jak i reszta społeczeństwa zdała wyborczy egzamin i udowodniło, że to co oglądaliśmy 21 października było niewątpliwie jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych w najnowszej historii Polski. Według mnie ta niesłychana procesja Polaków do urn jak i rekordowa obecność zagranicznych korespondentów, obserwatorów OBWE i ogólne europejskie zainteresowanie tym, co się działo w Polsce w tą zimną, październikową niedzielę w pełni potwierdziło tezę postawioną przez środki masowego przekazu, że były to najważniejsze wybory po 89 roku. Jednak Pałac Prezydencki wydaje się tego nie dostrzegać a sytuacja, w której Pan Prezydent milczy i sprawia wrażenie człowieka, który obraził się na własny naród jest co najmniej groteskowa. Pokazuje to niezrozumienie kompetencji głowy państwa, piastującej tak ważny urząd, której obowiązkiem jest przemówić do narodu po tak istotnych wyborach i bez względu na ich wynik pogratulować społeczeństwu frekwencji . Oczy i usta Lecha Kaczyńskiego- jego brat Jarosław ( mam nadzieję , że nie nabawię się obywatelskiego donosu w związku z tak jawną obrazą majestatu władzy) i minister Kamiński wydają się jak mantrę powtarzać, że Prezydent nie zrobi niczego wbrew konstytucji a tak naprawdę próbują tłumaczyć unikatowe zachowanie głowy państwa dość dziwną retoryką, jak zwykle atakując stronę przeciwną. Problem polega jednak na tym, że największym zwycięzcą wyborów jest polskie społeczeństwo, któremu bez żadnej łaski należy się kilka słów od Prezydenta. Swoim zachowaniem Lech Kaczyński na własne życzenie daje kolejny argument głosicielom tezy, iż nie jest on prezydentem wszystkich Polaków a jedynie pewnej ich części- elektoratu PiSu. Rzuca to cień na kwestię jego reelekcji za 3 lata i według mnie wyraźnie konfliktuje ze społeczeństwem, którego powinien być przedstawicielem bez względu na sytuację polityczną.
Słów kilka o kampanii i wyniku wyborów…
Ostanie tygodnie pokazały nam wyjątkowo brudną i aktywizującą szerokie rzesze społeczne kampanię wyborczą. Wiele można o niej napisać, ja jedynie pozwolę sobie przywołać jej najważniejsze w moim przekonaniu momenty i w porównaniu do ostatnich dwóch lat krótko zanalizować ich wpływ na wynik wyborów. Czy się to podoba komuś, czy nie, społeczeństwo pokazało Jarosławowi Kaczyńskiemu czerwoną kartkę. Pomijając wypowiedzi jego i innych pisowych notabli, idea IV RP, w kształcie, jaki przez ostatnie dwa lata została nam zaproponowana, poniosła w bardzo znacznej mierze klęskę. PiS do poprzednich wyborów szedł z hasłami rewolucji moralnej wypisanymi na sztandarach. Dlatego w momencie kiedy Pan Ustępujący Premier mówił zaraz po ogłoszeniu sondażowych wyników o tym, że Układ i Front Zła przerwał mu jego misję w połowie drogi, miałem wrażenie ze PiS dawno temu pomylił chyba skrzyżowania. Ostatnie dwa lata wprowadziły do polityki wiele bardzo ciekawych inwektyw autorstwa polityków PiS. Słowa takie jak „wykształciuch”, „łże-elita”, „dorwać do koryta” czy „ścierwojad” raczej do pożądanych w życiu publicznym nie należą. Ja osobiście nie życzę sobie żeby politycy, którzy mają mnie reprezentować bez względu na ich opcję używali takiego słownictwa. Całe zwroty, kiedy Premier głosił sentencje, iż tylko on jest po właściwej stronie a reszta tam, gdzie stało ZOMO, też raczej nie stawiają go w dobrym świetle. Pech chciał jednak, że to wszyscy jego oponenci polityczni (oczywiście za wyjątkiem ludzi z kręgów post-pzprowskich) siedzieli w więzieniach, byli internowani, a Pan Premier wraz z bratem Prezydentem spokojnie się doktoryzowali na komunistycznych uniwersytetach. Kampanijne spoty PiSu również utrzymane były w klimacie tej retoryki inwektyw, więc gdzie ta odnowa moralna? Może w koalicji z ludźmi pokroju Andrzeja Leppera ? Jednak rządy PiSu wprowadziły tez dużo dobrego, przyczyniły się do wzrostu oczekiwań społecznych i ustawiły ich następcom bardzo wysoką poprzeczkę. Jarosław Kaczyński pokazał wyraźnie, jaki styl uprawiania polityki większości społeczeństwu nie odpowiada. Polacy dzięki niemu wiedzą, jak nie należy prowadzić dialogu społecznego, jak nie należy traktować opozycji, prowadzić polityki zagranicznej tak, żeby nie tworzyć wrażenia konfliktu Polska-kontra reszta świata i jak nie wykorzystywać służb specjalnych. Korupcja została podniesiona do rangi jednego z głównych problemów społecznych, jednak sposób walki z nią pozostawiał wiele do życzenia. Długo będziemy mieli w pamięci nieustanne konferencje prasowe ministra Ziobry, w których ogłaszał coraz to nowych zatrzymanych, po czym dowiadywaliśmy się, że z braku dowodów są oni wypuszczani. W PO oczywiście nie ma ludzi kryształowych, sprawa pani Sawickiej to pokazała. Jednak forma w jakiej CBA włączyło się w kampanię wyborczą zasługuje na wyraźną naganę. Oczywiście w żaden sposób nie chcę usprawiedliwiać tu zachowania byłej pani poseł, było ono bezapelacyjnie naganne, jednak każdy ma prawo do obrony i uczciwego procesu a nie do pisowskiego linczu w świetle telewizyjnych kamer. Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do upolitycznienia CBA pragnę przywołać świeżą sprawę byłego pisowskiego ministra sportu Roberta L. Oczywiście zupełnym przypadkiem jest to, że został on zatrzymany tydzień po wyborach a sprawa prowadzona była od czerwca br. Dość ostra retoryka też udzieliła się niektórym posłom PO, jednak Polacy wybrali tę formację na następcę PiSu.
Nadzieje na przyszłość- cud?
PO wygrało wybory z hasłem cudu irlandzkiego. Po rządach PiSu spoczęła na nich ogromna odpowiedzialność. Poparcie rzędu 40% to ogromny sukces jak i gigantyczna presja oczekiwań społecznych. Wielu ludzi zinterpretuje hasło cudu bardzo dosłownie. Jest to jednak pewna przenośnia. Irlandia pracowała na swój sukces wiele lat, nie należy się spodziewać, że jutro obudzimy się w bogatym kraju, jednak to jutro możemy zacząć pracować nad reformami, które umożliwią nam szybszy rozwój. Polska potrzebuje głębokich reform m.in. finansów i służby zdrowia. PiS przez ostanie dwa lata skupił się tylko na pokazowej walce z opozycją i społeczeństwem (lekarze straszeni wojskiem, izba poselska straszona służbami, policja wysłana na pielęgniarki, etc.), chciał wszystkich ze wszystkiego rozliczać, a nie zajął się najbardziej palącymi problemami społecznymi- chorym i zbyt zagmatwanym prawem, emigracją, czy realną reformą służby zdrowia. Oczywiście idee odnowy moralnej i spóźniona o 20 lat polityka rozliczania głoszona przez Jarosława Kaczyńskiego jest słuszna, ale musimy sobie zadać podstawowe pytanie, co jest najistotniejsze dzisiaj? Czy poświęcimy się przebudowie gospodarczej i spokojnej pracy, aby wreszcie podnieść Polskę z gruzów i konsekwencji pojałtańskiego porządku( z przyzwoleniem politycznym do rozliczania przeszłości), czy skupić się na ciągłej walce i podporządkowaniu całego życia publicznego tylko na ściganiu, węszeniu, knuciu i podsłuchiwaniu.
Marcin Kosicki
|
|
|
|
|